Jeśli któregoś dnia masz być szczęśliwy, dlaczego nie zaczniesz dzisiaj?

Nie czekaj z marzeniami.

Najpierw były europejskie podróże Ani i wyprawa Krzyśka do Ameryki Południowej. Potem prawie miesiąc w Indiach i Nepalu. Ten czas dał początek podróży dookoła świata, w którą wyruszamy w kwietniu 2010 roku. To nic innego jak wiara, ze potrafimy realizować swoje marzenia. Chcemy, żeby prowadził nas los.

Teoretycznie doskonale wiemy, co nas ogranicza. Na co dzień jesteśmy pracownikami wielkich koncernów, rzuceni w kierat codziennych obowiązków, osiągania celów, ciągłego pośpiechu. I tylko kiełkujące od miesięcy to samo pytanie: skąd mieć pewność którą drogę wybrać, skąd brać odwagę na wyrwanie się z miejsca, które daje przysłowiowe ciepło i bezpieczeństwo. Ale jak powiada stare powiedzenie: lepiej żyć jeden dzień jak tygrys, niż sto dni jak owca.  

Dotychczas każdy dzień był taki sam: kilka godzin snu, ta sama droga do pracy, przewidywalność ruchu szlabanów na przejeździe...w pracy kalendarz zapełniony po brzegi. Dokąd pędzimy? Jak przywracać "duchowy" wymiar naszemu życiu? Jak...? My po prostu czujemy, że powinno być inaczej. Wcześniej myśleliśmy, że powinny wystarczyć np. zajęcia z pilatesu, wyrównujące całym dniem skołatany oddech, albo godzinne pedałowanie na rowerze w rytm słów instruktora: "walczcie ze sobą, walczcie ze swoimi słabościami..." A wieczorem może wystarczy poczytać do poduszki kilka stron kwintesencji własnych marzeń, tyle, że napisanych przez kogoś innego.  My po prostu nie chcemy żałować, że w pewnym momencie zabrakło nam siły, żeby ruszyć się z przysłowiowej kanapy. Mamy wiarę w to, że siła naszych marzeń może czynić cuda.

Jeśli to czytasz i myślisz, że plan jest piękny, że też o tym marzysz, ale na Twojej drodze jest mnóstwo przeszkód, dla Ciebie właśnie cytuję słowa Krzyśka, które napisał kiedy jeszcze zastanawialiśmy się, czy jechać: ”strzeż się manipulatorów...Rozmawiaj z nimi najrzadziej jak tylko potrafisz, a w tym samym czasie czytaj swoją książkę o Azji...nie przestawaj jeść dużo owsianki...do pracy nadal ubieraj się w swoje indyjskie kreacje...na rękę załóż dodatkowy czerwony sznurek...i najważniejsze...kup kadzidełko i medytuj przy swoim ołtarzyku...duchom "phii" ofiaruj kwiaty i owoce...”  

Pamiętaj!

Życie daje każdemu z nas tyle, ile sami mamy odwagę sobie wziąć.

Ania Pomorska, lat 28

Istota zdecydowanie społeczna. Entuzjastka w działaniu. Socjolog, z pasją wykonujący pracę HR-owca w jednym z koncernów motoryzacyjnych.  Posiada dobre samopoczucie każdego ranka, zacięcie podróżnicze i do tego kilka pomysłów na własne życie... 

Krzysiek Szymoniak, lat 30

Absolwent Biotechnologii Akademii Rolniczej w Poznaniu. Mógł być naukowcem, ale wybrał karierę  w jednej z firm branży medyczno-farmaceutycznej. Zajmuje się badaniami klinicznymi. Od kiedy odnalazł w sobie skłonności odkrywania świata, nie może usiedzieć na miejscu...