"There are things that we never want to let go of, people we never want to leave behind. But keep in mind that letting go isn't the end of the world, it's the beginning of a new life..."
Cudownie, na półtora dnia znaleźliśmy się nad morzem! Zjedliśmy polskiego dobrego dorsza, podziwialiśmy plażę zasypaną śniegiem, hartowialiśmy się chodząc przez kilka godzin wzdłuż brzegu w przemoczonych butach i zastanawialiśmy się "Jak to będzie?". Nic nowego, więc fajnie, że chociaż sceneria się zmieniła;) No i Krzysiek wyżył się fotograficznie. Po raz pierwszy na blogu możemy pokazać kilka zdjęć. Było nie było - z podróży.
Dzisiaj mija miesiąc od momentu, kiedy wystartowała nasza strona!!! Niesamowite uczucie, zwłaszcza, gdy patrzymy na licznik odwiedzin! Piękna sprawa, to dodaje nam wiatru w żagle. Na dodatek dostajemy mnóstwo maili, smsów od ludzi, do których właśnie dotarła wiadomość o naszej podróży. Krzysiek stał się Asian Tigerem, a ja Globtroterem :) Rozmowy nie mają końca, padają rozmaite pytania: "Jak się spakujecie?!" , "Czy zobaczycie Mur Chiński?" albo "Jak często będziecie się kąpać?". Spokojnie, o wszystkim będziemy pisać. Obiecujemy:)
PS. Dziękujemy za Skarbonkę.... Skakaliśmy z radości, a potem nadal długo nie mogliśmy uwierzyć, że magia naszych marzeń działa też na niektórych z Was!
Przygotowania ruszyły już pełną parą! Właściwie od dawna mamy wrażenie, że cały nasz czas wolny poświęcamy na planowanie, czytanie, organizowanie rzeczy mniejszych i większych, które mogą okazać się przydatne podczas podróży. Wreszcie nadszedł moment, w którym możemy się tutaj nimi podzielić.
Sroga zima zmobilizowała nas do gromadzenia ciepłego ekwipunku, który z pewnością przyda się nam w pierwszym etapie podróży. Porównujemy ceny, wagę (!), wielkość dobytku, który trzeba będzie, bądź co bądź, dźwigać na plecach. A okazuje się, że śpiwory, namiot, ubrania, buty, menażki to tylko z pozoru temat prosty, łatwy i przyjemny. Właściwie im dalej w las, tym bardziej mamy wrażenie, że długa droga przed nami. Trzeba się tylko jeszcze nagłowić, jak podzielić pieniądze przeznaczone na etap przygotowań, bo niestety ceny profesjonlanego sprzętu nierzadko nas zaskakują.
Krzysiek czyta masę przewodników, książek, relacji. Ja obdzwaniam ambasady, zbieram informacje na temat formalności potrzebnych do załatwienia różnego rodzaju pozwoleń i wiz. Niedługo kupimy bilety na kolej transsyberyjską. I bilet relacji Poznań - Przemyśl. I nie damy się podwyżkom na kolei;)
Nasze żołte książeczki szczepień stają się coraz grubsze- w Punkcie Szczepień z podziwem patrzą na to, jak dobrowolnie dajemy się bez końca kłuć;) Jeszcze tylko ostatnia dawka szczepionki przeciw wściekliźnie i kolejny punkt na naszej liście "TO DO" będzie można odhaczyć. Bo czas leci nieubłagalnie.
Aaaa... i jeszcze pracujemy w tzw. między czasie;) Piękny czas... :)